Recenzje albumów



Loonypark
Strange Thoughts
(2023, album studyjny)

Strange Thoughts
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

01. The Shades Of A Darkness
02. Carnival Swirl
03. What If?
04. Raw/War
05. Opium
06. Strange Thoughts
07. Eyes Wide Open
08. The Lightness Of The Wind
09. The Flame

Czas całkowity -

- Sabina Godula- Zając - wokal
- Adrian Gwoździowski - gitara
- Krzysztof Lepiarczyk - instrumenty klawiszowe
- Piotr Lipka - gitara basowa
- Grzegorz Fieber – perkusja

 

Wyświetlony 259 razy

Media

Inne albumy wykonawcy: « The 7th Dew

1 komentarz

  • Link do komentarza Gabriel Koleński niedziela, 20 sierpień 2023 15:13 napisane przez Gabriel Koleński

    Czasem myślę sobie, że najtrudniej słucha się zespołów, które co kilka lat nagrywają niemal identyczne płyty tak, że po pewnym czasie nie da się ich odróżnić od siebie. Na całe szczęście, nie dotyczy to Krzysztofa Lepiarczyka i prowadzonej przez niego grupy Loonypark, która cały czas poszukuje i stara się eksperymentować. Oczywiście, to wszystko w rozsądnych ramach stylistycznych, ale umówmy się, że jak ktoś chce, to nawet w obrębie samego rocka progresywnego można nieźle pokombinować. Najwięcej tego rodzaju prób było słychać na "Deep Space Eight", po którym do składu wróciła oryginalna wokalistka, Sabina Godula-Zając, a wraz z nią bardziej znajome klimaty na "The 7th Dew". Teraz, Loonypark zrobiło kolejny krok do przodu na siódmej studyjnej płycie, zatytułowanej "Strange Thoughts".
    Nie jest to nie wiadomo jaki krok milowy, ale to chyba najcięższa i najbardziej gitarowa płyta w dyskografii grupy. Może być to zasługa nowego gitarzysty Adriana Gwoździowskiego, który wniósł do muzyki zespołu Krzysztofa Lepiarczyka naprawdę mocne, gitarowe riffy i znakomite, często bardzo melodyjne solówki. Oczywiście, dalej mamy do czynienia z tą samą kapelą, ale trochę inaczej zostały rozłożone akcenty. Utwory, nawet te krótsze, są w większości rozbudowane i niepozbawione pięknych, gitarowo-klawiszowych pasaży, ale większe dociążenie muzyki paradoksalnie zadziałało odświeżająco i nie wpłynęło negatywnie na przestrzenność brzmienia, a wręcz je wzbogaciło.
    Od początku "The Shades of a Darkness" uderzają w nas ciężkie gitarowe riffy, oparte na monumentalnie brzmiących klawiszach. Smakowita jest również solówka. Jednak, otwierająca album kompozycja to zdecydowanie więcej niż tylko rockowy czad, bo kawałek jest mocno rozbudowany i zdecydowanie bardziej wielobarwny niż mógłby sugerować początek. Po delikatniejszym przejściu, mocna partia klamrowo wraca jeszcze w drugiej połowie utworu, ale fortepianowe zakończenie jest bardzo subtelne. "Carnival Swirl" jest nieco lżejszy i bardziej przystępny, wręcz przebojowy (świetna, melodyjna solówka!), ale wciąż dynamiczny i oparty na motorycznym riffie. "What If?" to mini suita, która trwa prawie 10 minut i bardzo dużo się w niej dzieje. Na początku wchodzą nieco mocniej połamane rytmy, ale też charakterystyczne dla zespołu melodyjne linie wokalne, w których Sabina Godula-Zając znakomicie się odnajduje. Jak to w rozbudowanej kompozycji, nie brakuje licznych przejść i pasaży, z równą pozycją gitary i klawiszy. W spokojnych, nastrojowych zwrotkach "Raw/War" słychać echa pierwszych płyt Loonypark, ale oczywiście przełamuje je kontrastujący z tym klimatem riff gitary. Środkowa część to ponownie świetne solówki gitarowe, ale też dowód prawdopodobnie dobrze układającej się współpracy Gwoździowskiego z Lepiarczykiem. "Opium" też należy do spokojniejszych utworów na płycie, ale ma inny klimat, jakby bardziej nawiązujący do lat 80-tych, ale bez ckliwego sentymentalizmu, bardziej chodzi o aranżacje i sposób myślenia o muzyce. Znajdziemy tu też jedne z najładniejszych na płycie partii klawiszowych. Bardzo podoba mi się zastosowany w zwrotkach efekt "zrywającej się taśmy". "Strange Thoughts" to pierwszy z trzech moich ulubionych utworów na płycie, które przypadkiem układają się po kolei. W tytułowym kawałku urzekły mnie chwytliwa linia wokalna i wymiana melodyjnych, zapamiętywalnych solówek gitary i klawiszy. "Eyes Wide Open" jest zdecydowanie najbardziej przebojowy w całym zestawie, szybko wpada w ucho, choć w dalszym ciągu jest ambitny i ciekawy (świetne przejście z syntezatorami w połowie), ale dynamiczny. Takie utwory powinny być prezentowane w radiach, również tych komercyjnych, ogólnokrajowych. Na upartego, "The Lightness of the Wind" można określić progresywną power balladą, z nastrojowym początkiem i zdecydowanie mocniejszym rozwinięciem aż do solówki gitarowej z riffowym tłem. Partie wokalne Sabiny w drugiej połowie utworu należą do moich ulubionych na krążku. Zamykający album "The Flame" to już regularna ballada, z fortepianowym tłem w zwrotkach, bardzo klimatyczną aranżacją i pełnym uczucia śpiewem wokalistki.
    Przed podsumowaniem, muszę jeszcze wspomnieć o intrygującej okładce płyty. Niby normalna grafika, owszem ciekawa, pozwalająca na dowolną interpretację, ale kluczowy jest sposób jej powstania. Okładkę "Strange Thoughts" stworzono w całości za pośrednictwem sztucznej inteligencji, której komendy pisał sam lider, Krzysztof Lepiarczyk. Z jednej strony jest to fascynujące, z drugiej graficy żyjący na co dzień z tworzenia takich prac mogą powoli zacząć się bać...
    O nowej płycie Loonypark napisałem już tyle, że może powinienem odpuścić sobie zakończenie. A poważnie, to "Strange Thoughts" na swój sposób zaskakuje. Tym, że zespół idzie do przodu, ale nie robi rewolucji i nie zapomina o swoich korzeniach. Tym, że grając ciężej, artyści nie upraszczają swojej muzyki, co byłoby najłatwiejszym rozwiązaniem. Tym, że po tylu latach i kolejnych albumach nie tracą polotu i świeżych pomysłów. W tym kontekście, zawartość muzyczna bardzo pasuje do okładki płyty. Jest wielobarwna, tajemnicza, zachęca do głębszego poznania, ale na szczęście, nie stworzyła jej sztuczna inteligencja...
    Gabriel Koleński

Zaloguj się, by skomentować