Recenzje albumów



Overhead
Telepathic Minds
(2023, album studyjny)

Telepathic Minds
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

CD 1
01. War To End All Wars - 8:44
02. Ghosts From The Future - 12:41
    .Endless Sleep
    .Last Chance To Bail
03. Sail Across The Universe - 8:22
04. The Pilot's Not Fit To Fly - 9:19
05. Sleep Tight Sweetheart - 5:50
CD 2
06. Telepathic Minds - 17:18
    .Hypnotized
    .Random Honesty
    .Telepathic Minds
    .Back In Time
    .Reprise: Home Again
07. Tuesday That Never Came - 4:03
08. Planet Of Disorder - 7:18
09. Sheep Stay Silent - 7:45
10. Almost Always Near The End - 7:45

Czas całkowity - 1:29:05

- Alex Keskitalo - wokal, flet
- Jaakko Kettunen - gitara, instrumenty klawiszowe (3,9)
- Jere Saarainen - instrumenty klawiszowe
- Janne Katalkin - gitara basowa
- Ville Sjöblom - perkusja

 

Wyświetlony 158 razy

Media

Inne albumy wykonawcy: « Haydenspark

1 komentarz

  • Link do komentarza Marcin Humbla niedziela, 10 wrzesień 2023 17:03 napisane przez Marcin Humbla

    Finlandia znana jest z niezwykle utalentowanych skoczków narciarskich, pisarki Tove Jansson, autorki Muminków, kierowców rajdowych i Laponii, ojczyzny Św. Mikołaja. Należy jeszcze dodać do tego muzykę.
    A muzykę, dlatego że Finowie w swojej historii mogą pochwalić się paroma naprawdę ciekawymi zespołami od Wigwamu zaczynając, a kończąc choćby na Jess and the Ancient Ones. Do całego tego worka muzycznych ciekawostek dochodzi także Overhead.
    Overhead jest zespołem powstałym w 1999 roku, co oznacza, że ekipa wcale nie jest już taka młoda jak na zespół, jednak muzyka wcale na tym nie cierpi i wciąż bije świeżością. W ciągu swojej ponad 20-letniej kariery wydali 6 albumów, z czego ostatnim szóstym właśnie, jest Telepathic Minds i to jemu chciałbym poświęcić tę parę chwil.
    Wedle powszechnej opinii muzykę się słucha, a nie ogląda, jednak w przypadku tegoż albumu można powiedzieć, że mimo wszystko da się. Myślę, że każdy potencjalny słuchacz pierwsze na co zwróci uwagę kiedy płyta trafi do jego ręki, to okładka. Od samego początku zespół serwuje nam materiał który przyciąga także wizualnie, co w połączeniu z tytułem wydawnictwa, daje nieodparty urok oraz poczucie, że mamy do czynienia z czymś, co jawi się jak historia rodem z powieści Sci-fi. Jeśli poza zapachem kwiatów także kolory przyciągają do nich owady, to śmiało mogę przyznać, że okładka jest takim właśnie kwiatem.
    Wizualny aspekt tej płyty jest jednym, ale jest jeszcze drugie, wyżej wspomniana muzyka. Muzycznie płyta ta jest niepodobna do niczego, co nie musi oznaczać, że jest zła, bo wg mnie nie jest. Chodzi bardziej o to, że jeśli ktoś chciałby doszukiwać się jakiś podobieństw, czy jednoznacznie brzmiących inspiracji, to może to być trudne. Dla mnie jest. Jedyne co mogę wskazać, to Jethro Tull ze względu na grę na flecie jaką serwuje nam wokalista Alex Keskitalo, ale czy jest to rzeczywiście to, czy zwyczajnie flet ma swoje charakterystyczne brzmienie, które generalnie brzmi zawsze tak samo? Tutaj jednak chodzi bardziej o samą grę. Alex umiejętnie, między swoim śpiewem i brzmieniem pozostałych instrumentów wplata swój flet, co miejscami stanowi tylko tło, a gdzie indziej napędza dynamikę lub też jest piękną wstawką stanowiącą łącznik między poszczególnymi elementami utworów. Poza samym fletem należy jeszcze pochwalić Alexa za wokal. Otóż jestem wielce pod wrażeniem tego jak Alex śpiewa, gdyż miałem możliwość widzieć zespół na żywo i przeprowadzić rozmowę z samymi muzykami. Mówiąc wprost, bez nabijania się i wytykania, ale Alex sepleni, przynajmniej kiedy mówi po angielsku. Dlatego tym bardziej robi on na mnie wrażenie, że wszystko brzmi bardzo czysto. Wokal wg mnie jest nienaganny. Plus jeszcze taki myk, że w niektórych fragmentach może przypominać Kurta Cobaina.
    Oczywiście ta płyta nie tylko samym wokalistą stoi, bo przecież są jeszcze inni muzycy. Jednym z bardziej wartościowych członków zespołu jest gitarzysta Jaakko Kettunen. Jego gitara niesie za sobą przebojowość, co przy tego typu muzyce jaką jest Prog rock, jest rzadko spotykane, a przynajmniej rzadko spotykane przy jednoczesnym zachowaniu rockowej duszy. Słyszę tutaj dużo mocy w stylu melodycznego Hard rocka lat 80-tych, miejscami nawet jakby blues i to jest strzał w dziesiątkę. Umie on sunąć palcami po strunach.
    Sekcja rytmiczna w postaci basisty Janne Katalkina i perkusisty Ville Sjöbloma nie pozostaje w tyle. Myślę, że bez ich gry postali muzycy nie brzmieli by tak dobrze. Chłopaki stanowią solidny fundament, który nadaje tempo i jednocześnie jest elementem budowy napięcia, co wespół z pozostałymi przepięknie nadaje tego charakterystycznego dramatyzmu w całym nagraniu. Jeśli chodzi o grę Sjöbloma, to nic tylko przysłuchiwać się wszystkich utworów. Obry perkusista jest podstawą każde zespołu. Co do Katalkina i jego basu, polecam szczególnie utwór The Pilot’s Not fit to Fly, perełka.
    Na czarnobiałych klawiszach gra Jere Saarainen. Tutaj podzielmy sobie jego grę na dwie części, tą na syntezatorach i tą na organach. Zaczynając od tych pierwszych, to są one bardzo nowoczesne w brzmieniu. Zgrywają się bardzo dobrze z tym co przedstawia reszta kapeli. To raz stanowią zwyczajne tło, a raz mamy interesujące efekty dźwiękowe, takie smaczki, muzyczne przekąski. Przy organach robi się poważniej, a poważniej, dlatego że przynoszą mi na myśl zadymiony bar z bilardem i paru stałych bywalców sączących whisky w milczeniu. Jednak nie oznacza to, że nie ma też dynamizmu przy organach, bo jest tego dużo, bardzo dużo, bo całościowo, to płyta jest bardzo dynamiczna. Jere wie jak korzystać z tego na czym gra.
    Podsumowując, chłopaki stworzyli kawał dobrej muzyki. Osobiście i oczywiście mało obiektywne powiem, że dawno nie spotkałem takiego bandu z tych wszystkich modern prog rockowych zespołów, który by mnie czymś zainteresował. Chyba mogę użyć takiego terminu mimo ich ponad 20-letniego stażu. Jedynym minusem jaki mogę im dać, to fakt, że płyta jest trochę takim molochem, jest „gruba”, że tak to ujmę. Niektórym może być za ciężko ze względu na ilość kawałków, które nie są krótkie jak zwykłe piosenki i dochodzą jeszcze dwa utwory, gdzie jeden jest ponad dwunastominutowy, a drugi ponad siedemnasto. Jednakże warto przesłuchać. Czeka was ciekawa podróż „ponad głowami”.
    Marcin Humbla

Zaloguj się, by skomentować