Recenzje albumów



Scarless
Czekając...
(2023, album studyjny)

Czekając...
Oceń ten artykuł
(4 głosów)

01. Niespełnione sny - 8:04
02. Do ciebie - 5:24
03. Czarna Góra - 9:37
04. Maskarada - 4:14
05. Słońce znów wschodzi - 8:19

Czas całkowity - 35:40

- Gaba Latak - wokal
- Janusz Głowacki - gitara
- Marcin Perguł - instrumenty klawiszowe
- Tomasz Zarzycki - gitara basowa
- Adam Wątły - perkusja

 

Wyświetlony 293 razy

Media

1 komentarz

  • Link do komentarza Gabriel Koleński poniedziałek, 19 czerwiec 2023 20:42 napisane przez Gabriel Koleński

    "Czekając..." to debiutancki album pochodzącego ze Śląska zespołu Scarless. Grupa gra bardzo klasyczny rock neoprogresywny. Szczerze mówiąc, w zalewie nowoczesnego prog metalu czy post rocka, bardzo rzadko mam teraz do czynienia z taką muzyką, bo...obecnie mało kto tak gra! To już nie lata 90-te, gdy tego rodzaju dźwięki były bardzo popularne. Dzięki temu, muzyka będąca wypadkową dobrze znanych i sprawdzonych patentów brzmi zaskakująco świeżo i oryginalnie.
    W naszym kraju nie brakuje, wciąż funkcjonujących bądź nie, zespołów prog rockowych z wokalistkami, zatem porównania do Albionu, Quidamu czy Anamora są nieuniknione, ale nie sądzę, by dla Scarless była to jakakolwiek ujma. Grupa czerpie z całego neoprogresywnego dorobku lat 80-tych i 90-tych, podążając ścieżką wytyczoną chociażby przez Marillion, IQ czy Pendragon. Czasem słyszę tęsknotę na polskim rynku za takim brzmieniem, zatem jest to tylko zaleta, przynajmniej w niektórych kręgach.
    Jeśli chodzi o muzykę Scarless, na pierwszy plan wysuwa się oczywiście wokalistka, Gaba Latak, operująca ciekawym, dość niskim i lekko zachrypniętym głosem, co wyróżnia ją spośród kobiet śpiewających w tym gatunku (fakt, że nie jest ich zbyt dużo...). "Czekając..." to album dość krótki, trwa raptem 35 minut, co pozostawia lekki niedosyt, ale z drugiej strony nie męczy. Dominują długie i rozbudowane utwory, z pięciu trzy trwają ponad osiem i dziewięć minut, dwa pozostałe są krótsze, bardziej piosenkowe. Scarless tworzy muzyczne pejzaże, gra pastelowo, ale w nieprzesłodzony sposób. Klimat utworów często jest dość melancholijny, nawet minimalnie mroczny momentami. Nie brakuje też różnych smaczków i gwałtownych zmian przełamujących atmosferę (w końcu to rock progresywny, prawda?). Przejście z wyeksponowaną partią basu w "Niespełnione sny" trochę przypomina twórczość Riverside, ale po nim następuje znakomite, orzeźwiające przyśpieszenie. Całkowicie dynamiczna jest "Maskarada", utrzymana w szybkim tempie, z galopadą klawiszową, wyróżnia się na tle całego materiału. W "Do Ciebie" bardzo podoba mi się motyw z melodyjnymi solówkami gitarowymi pomiędzy zwrotkami, które w pewnym sensie zastępują klasycznie rozumiany refren. Główna solówka, która występuje potem, też jest na poziomie. Z kolei "Czarna Góra" pełna jest patentów charakterystycznych dla muzyki lat 80-tych. Podobnie "Słońce znów wschodzi", w którym bardzo mocno pobrzmiewają echa Marillion z okresu, gdy śpiewał tam Fish.
    "Czekając..." raczej nie zrewolucjonizuje polskiego rynku muzycznego, ale jest bardzo przyjemnym akcentem dla wszystkich miłośników klasycznego rocka neoprogresywnego, którego naprawdę jest obecnie niewiele, przynajmniej jeśli chodzi o nowości. Dlatego bardzo cieszy zespół, który nie ogląda się na współczesne mody, robi swoje i ma z tego niewątpliwą przyjemność.
    Gabriel Koleński

Zaloguj się, by skomentować